Urok ulicy Fredry

Jedną z najpiękniejszych ulic Poznania jest z pewnością ulica Fredry. Moment, gdy wstaje słońce, a różnica temperatur sprawia, że na ulicy rozpościera się mgła, należy z pewnością do niezapomnianych. Mgła unosi się wtedy niczym dym i przez chwilę miejsce sprawia wrażenie, jakby miały się tu otworzyć drzwi do innego świata. Ale jednak zaraz pojawia się Poznań, jednak nie taki zwyczajny jak zawsze. Nie na ulicy Fredry, do której prowadzi prawdziwy most – może nie zawieszony nad przepaścią, ale nad torami kolejowymi. Tam można postać, dotknąć barierek wykutych w metalu i patrzeć, jak pociągi przyjeżdżają i odjeżdżają. Warto też zwrócić uwagę na nietypowe lampy oświetlające most – wraz z podmuchami wiatru kołyszą się i skrzypią, jakby chciały zaraz spaść na głowę przechodniów. Do tego dochodzą piękne, stare drzewa, które rosną szpalerem wzdłuż całej ulicy. Pamiętają one jeszcze czasy, kiedy budowano zamek cesarsko-królewski. I następnie zabytkowe budowle – budynki Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, neogotycki kościółek, opera. A przed nią mały skwer z fontanną, ławkami i kolejnym szpalerem drzew. Latem trudno jest znaleźć dla siebie miejsce na trawie czy na schodach. Przychodzą tu matki z dziećmi, starsi ludzie, zakochani lub osoby chcące po prostu w spokoju spędzić czas na rozmowie lub czytaniu książki. Zdarza się, że w przypadku największych upałów małe dzieci kąpią się w fontannie dla chłody. Jak również zwierzęta. A na schodach powyżej gromadzą się elegancko ubrani ludzie, by obejrzeć którąś z najsłynniejszych oper.

Comments are closed.